Dnia 17 marca 2022 roku w Warszawie miała miejsce poważna interwencja Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak informuje oficjalna strona polskiego rządu, zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW to obywatel Rzeczypospolitej Polskiej. Mężczyzna od wielu lat był stołecznym urzędnikiem. W momencie zatrzymania pracował w Wydziale Archiwalnym Ksiąg Stanu Cywilnego w Archiwum Urzędu Stanu cywilnego w Warszawie – informuje gov.pl

Więcej szczegółów w sprawie przedstawił na specjalnym briefingu prasowym Rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, Stanisław Żaryn:

Polska Press


17 marca w Warszawie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Federacji Rosyjskiej został zatrzymany polski obywatel. Mężczyzna pracował w jednym z warszawskich urzędów, gdzie kopiował dane i przekazywał je Rosjanom z cywilnego wywiadu zagranicznego SWR FR.


Mężczyzna od lat posiadał dostęp do zbiorów Archiwum USC oraz do zbiorów Archiwum Głównego Akt Dawnych i Archiwum Państwowego m.st. Warszawy, gdyż pracował w Wydziale Archiwalnym Ksiąg Stanu Cywilnego w Archiwum USC.


Z uwagi na charakter dokumentacji gromadzonej we wskazanych jednostkach, działalność podejrzanego stanowiła zagrożenie dla wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa Polski.
Funkcjonariusze ABW dokonali szeregu przeszukań w wyniku których zabezpieczono obszerny materiał dowodowy. Obecnie jest on poddawany analizom.


Na podstawie informacji przekazanych przez ABW, Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie wszczął śledztwo w sprawie brania udziału w działalności obcego wywiadu i przekazywania temu wywiadowi wiadomości, które mogą wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej. Śledztwo w całości zostało powierzone do prowadzenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.


Mężczyźnie został oficjalnie postawiony zarzut szpiegostwa, prowadzenia działalności na rzecz obcego wywiadu oraz przestępstwa urzędniczego w postaci przekroczenia uprawnień.
Na podstawie art. 130 § 2 Kodeksu Karnego Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy zdecydował o wykorzystaniu środka zapobiegawczego i osadzeniu podejrzanego w tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. Urzędnikowi grozi do 15 lat więzienia.

Jak do tego doszło?


















wikiwand.com

To prawdopodobnie pierwsze pytanie, które przychodzi na myśl, gdy słyszy się o wieloletnim, polskim urzędniku będącym prawdopodobnie od wielu lat tajnym agentem obcego, wrogiego państwa. Jak donosi m.in portal tvp.info, zatrzymany to pięćdziesięciokilkuletni mężczyzna od lat pracujący w warszawskim sektorze publicznym. Miał on zostać zwerbowany przez rosyjską Służbę Wywiadu Zagranicznego (SWR). Z uwagi na początkowy etap śledztwa jak i nieodzowną dla Państwa Polskiego potrzebę zachowania maksymalnej tajności sprawy, służby nie mogą ujawniać żadnych szczegółów.

Na dziś nie sposób więc się dowiedzieć (ani tym bardziej przekazać do publicznej wiadomości) jaki charakter miała owa współpraca, od jak dawna trwała, w jaki sposób odbywał się przekaz poufnych dokumentów oraz kto bezpośrednio stał po drugiej stronie tego układu. Nie wiemy też, jakiego rodzaju korzyści pobierał urzędnik w zamian za wykonywanie zleconych mu zadań.

Niemniej jednak, czwartkowe zatrzymanie mocno zelektryzowało sporą część uczestników polskiego życia społecznego. To oczywiście kolejny wyraz aktywności społeczeństwa obywatelskiego, które jest żywo zainteresowane ważnymi, publicznymi sprawami. Jednak jak pokazuje doświadczenie – gdy temat posiada znamiona niebagatelnego znaczenia a dodatkowo towarzyszy mu (konieczna w tym przypadku) klauzula niewiedzy, to często mamy do czynienia z wysypem fake newsów – niesprawdzonych, niezweryfikowanych informacji. To kolejny powód, by przyjrzeć się sprawie nieco bliżej.

Dziennikarskie (?) śledztwo

Omawianym przypadkiem zainteresował się m.in. dziennikarz śledczy Radia ZET, Mariusz Gierszewski. Bazując na własnych źródłach informacji (których ze względu na differentia specifica swojego zawodu oczywiście nie musiał ujawniać) za pomocą serii wpisów w mediach społecznościowych zdecydował się rzucić nieco więcej światła na sprawę. A w zasadzie na sylwetkę samego zatrzymanego.

Z napływających postów wynika, że podejrzany mężczyzna to niejaki Tomasz L. Miał pracować w warszawskich urzędach od 19 lat. Co więcej – według Gierszewskiego – jego kariera w stolicy rozpocząć się miała od zatrudnienia w biurze ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego:

W dalszych postach dziennikarz Radia Zet rozwija wątek interesującego „biogramu” podejrzanego dziś o szpiegostwo na rzecz Rosji urzędnika:

Z wpisu jednoznacznie wynika, że zawodowa ścieżka Tomasza L. owiana jest tajemnicą. Sugestywne pytanie zamykające wypowiedź Gierszewskiego znajduje dla siebie odpowiedź w kolejnych wpisach tego samego autora:

Na początku analizy dostarczanych przez Mariusza Gierczewskiego informacji zaznaczyć trzeba, że ze względu na charakter sprawy jak i brak upubliczniania źródeł informacji na tego typu śledcze doniesienia należy patrzeć z pewną dawką zdrowej ostrożności. Nie wiadomo wszakże, czy którakolwiek z nich jest w istocie prawdziwa – poświadczyć mogłyby to dopiero oficjalne, kompetentne do tego podmioty państwowe zajmujące się tą sprawą.

Po drugie – dziennikarz Radia Zet przy okazji najnowszych działań ABW otwiera puszkę z rozmaitymi insynuacjami. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, jaki cel mógł przyświecać przywoływaniu postaci polityków partii politycznych w kontekście sprawy zatrzymania rosyjskiego szpiega. Widzimy jednak, że w poście pada nazwisko m.in. Jacka Sasina, obecnego wicepremiera i ministra aktywów państwowych. Uprawniona jest więc interpretacja, jakoby to Sasin powołał takiego człowieka na ważne, publiczne stanowisko zastępcy kierownika stołecznego Urzędu Stanu Cywilnego.

Dziennikarz informuje też, że agent został po niespełna dwóch latach przeniesiony do ważnej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa sekcji archiwów. Nie decyduje się jednak na konkretyzację swoich własnych niedopowiedzeń.

Podwójne dementi

Nie musiało upłynąć jednak zbyt wiele czasu, by pierwsza insynuacja została zweryfikowana. Jacek Sasin, postawiony w roli niedwuznacznego winowajcy awansowania Tomasza L., był co prawda kierownikiem USC – lecz pracę w tym urzędzie zakończył w styczniu 2005 roku. Nie mógł więc z pewnością premiować Tomasza L. na swojego zastępcę, gdyż gdy L., rozpoczynał pracę w USC, Sasina już dawno tam nie było. Być może nawet nie miał możliwości go poznać, gdyż obecność obu Panów w warszawskim USC „rozminęła się” o ponad 9 miesięcy!
Potwierdza to m.in. dyrektor Departamentu Komunikacji MAP Kamil Kowaleczko:

Warto jednak przyznać, że zasianie owego nieporozumienia prawdopodobnie nie było intencją Gierszewskiego, gdyż „wywołany do tablicy” szybko przeprosił za swoją pomyłkę. Jak przyznał dziennikarz, powstała ona w wyniku błędnego oznaczenia dat na oficjalnej stronie KPRM:

Sprawdziliśmy to. Rzeczywiście – na stronie biograficznej wiceministra Jacka Sasina w portalu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów widniała nieprawdziwa informacja. Tekst został już należycie poprawiony.

Drugie dno

Jak jednak powszechnie wiadomo, w internecie absolutnie nic nie ginie. Skutki nawet niezamierzonej omyłki w postaci puszczenia niesprawdzonej informacji w wirtualny eter mogą wymknąć się spod kontroli. Sugestywne, aluzyjne insynuacje dotyczące kwestii newralgicznych dla pewnych podłączonych do interaktywnej sieci grup obywateli mają potencjał by polaryzować publiczny dyskurs. W sposób niepostrzeżony tego rodzaju chaos generuje rozmaite wersje fake-newsów. Kumulujące się przekłamania coraz dalej oddalają od prawdy, która w warunkach internetowego pogłosu może być trudna do wydobycia.

Czytając przytoczone wypowiedzi trudno pojąć, w jak szybkim tempie oraz nieprzewidzianym kierunku może zmierzyć niemerytorycznie zapoczątkowany nurt kontrowersyjnej dyskusji. Niemniej jednak, cztery powyższe tweety są z pewnością wystarczającym dowodem dla następującej tezy: niedopowiedziane, sugestywne podejrzenia i insynuacje niemal zawsze padają na podatny grunt i podejmowane są przez innych uczestników debaty publicznej. Kończy się to lawiną impertynenckich, oskarżających komentarzy wymierzonych w prawdopodobnie zupełnie niewinne osoby.

Ciężko też nie odnieść wrażenia, że głównymi ofiarami jednoznacznych pomówień padł m.in. wiceminister Jacek Sasin oraz nieżyjący od blisko 12 lat Prezydent RP Lech Kaczyński. Ze słów Gierszowskiego wynika, że to właśnie prof. Kaczyński otworzył oskarżonemu dziś agentowi drzwi do kariery w warszawskiej administracji. W przeciwnym wypadku, kilkukrotne przywoływanie jego nazwiska w kontekście zatrzymania agenta należałoby uznać za bezcelowe.

Pojawił się również wątek komisji WSI oraz „kalendarzowa gra”, która być może prowadzić ma do wniosku o „zainstalowaniu” szpiega w celu zbierania materiałów na przeciwników politycznych, którzy w 2007 r. w wyniku rozwiązania parlamentu przejęli władzę z rąk koalicji PiS-LPR-Samoobrona.

Rozwinięcie tego enigmatycznego stylu komunikowania znajdujemy z resztą na oficjalnej stronie Radia Zet:

Podejrzany o szpiegostwo Tomasz L. na przełomie lutego i marca 2007 roku został przeniesiony do Wydziału Archiwalnego Ksiąg Stanu Cywilnego w Archiwum Urzędu Stanu Cywilnego m.st. Warszawy, gdzie jest zatrudniony do dziś. W tym samym czasie dochodzi do zwolnienia ówczesnego szefa USC Józefa Wierzbowskiego. W marcu 2007 roku Rada Warszawy odwołuje Wierzbowskiego ze stanowiska kierownika Urzędu Stanu Cywilnego po tym jak media ujawniają, że równolegle pracuje on w komisji weryfikacyjnej WSI.

Trudno dokonać autorskiej rekonstrukcji schematu rozumowania portalu Radiozet.pl. Nie sposób również rozsądzić, czy publika trafnie odczytała komunikacyjne intencje popularnego medium. W każdym razie, ze względu na obserwowane skutki, tego typu podejrzliwe wypowiedzi kwalifikujemy jako wysoce nieodpowiedzialne i niezgodne z Kartą Etyki Mediów. Według przywoływanego już wcześniej Rzecznika Służb Specjalnych Stanisława Żaryna, nie grzeszą one też logiką czy trafną dedukcją:

Walka o prawdę

Są też jednak jednostki, które decydują się na trud samodzielnej weryfikacji niesprawdzonych doniesień:

Zdajemy sobie jednak sprawę, że dojście do źródła prawdy może być często bardzo trudne i czasochłonne, dlatego w Państwa interesie działamy na polu weryfikacji wszelkich informacji, które coraz mocniej wypełniają naszą debatę publiczną.

Dla dobra prowadzonego śledztwa jak i w związku z preferowanym modelem merytoryki informacyjnej nie bierzemy udziału w kolejnym, jałowym internetowym sporze. Nie znamy również motywacji Mariusza Gierczowskiego i nie pragniemy ich odgadywać.

Pozostając jednak przy roli weryfikatorów informacji oświadczamy, że:

Powołując się na oficjalne, państwowe źródła dementujemy ostatnie doniesienia Mariusza Gierczowskiego w sprawie okoliczności rozwoju kariery zawodowej zatrzymanego 17 marca 2022 r. przez ABW agenta Federacji Rosyjskiej.

Informujemy, że zarówno śp. Lech Kaczyński jak i wiceminister Jacek Sasin nie mogą ponosić odpowiedzialności za ostatnie wydarzenia.

Zaprzeczamy też wszystkim nabrzmiałym i nienawistnym komentarzom, insynuacjom i bezpodstawnym, personalnym oskarżeniom, które w wyniku serii jego wpisów pojawiły się w sieci.

Źródła:

  1. https://www.tvp.info/59207343/rosyjski-szpieg-w-warszawskim-ratuszu-fake-news-radia-zet
  2. https://www.gov.pl/web/aktywa-panstwowe/jacek-sasin
  3. https://wpolityce.pl/polityka/591166-sasin-zatrudnil-w-usc-tomasza-l-to-fake-news
  4. https://www.gov.pl/web/sluzby-specjalne/obywatel-rp-zatrzymany-za-szpiegostwo
  5. https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Szpieg-w-warszawskim-urzedzie.-Rosyjski-wywiad-otrzymywal-cenne-dane
  6. https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Warszawa/Radio-ZET-ujawnia-szpieg-w-warszawskim-urzedzie-to-Tomasz-L.-Pracowal-od-19-lat
  7. https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1126604%2Cabw-zatrzymala-polaka-ktory-mial-szpiegowac-na-rzecz-rosji.html
  8. https://twitter.com/MariuszGierszew
  9. https://twitter.com/KowaleczkoKamil
  10. https://twitter.com/StZaryn